sobota, 30 kwietnia 2011

Libia - Dlaczego Zachód chciał upadku Kadaffiego

Kolejny w XXI wieku zbójecki atak Ameryki czyli USA i jej sojuszników z NATO na niepodległe i suwerenne państwo ma swoje przyczyny w walce o dominacje i panowanie ekonomiczne oraz zyski z Afryki. Amerykański faszyzm i kolonializm nie ma sobie równych w historii podbojów i niewolnictwa. Dla czarnej Afryki Kaddafi jest symbolem walki o wolność i niepodległość całego kontynentu! USA i NATO to uzurpatorzy, tacy jak hitlerowcy dla Polski i Polaków...  


LIBIA - Dlaczego Zachód chciał upadku Kadafiego 


Demokrata Muammar Kaddafi
UWAGA: Prezydent USA Barack Obama w 2011 roku zamroził 30 miliardów dolarów środków należących do Libii przeznaczonych na Projekty Afrykańskie. Administracja Obamy udziela 25 milionów dolarów salafickim i wahabickim rebeliantom tworzącym tzw. Państwo Islamskie walczącym o zmianę władzy w Libii, który to cel podjęło się osiągnąć USA i UE. Francja, Wielka Brytania i Włochy wysłały ekspertów wojskowych aby wzmocnić rebeliantów salafickich i wahabickich z Państwa Islamskiego w Libii. Radykalnie muzułmański i islamistyczny prezydent USA Barack Obama zatwierdził tajne akcje CIA przed rozpoczęciem bombardowań Libii w połowie marca 2011 roku. 

To Libia [Mouammara] Gaddafiego (Kadaffiego) zaoferowała Afryce jej pierwszą rewolucję w obecnych czasach – łącząc cały kontynent siecią telefoniczną, telewizją, radiem i wieloma innymi rozwiązaniami technologicznymi takimi jak telemedycyna czy nauczanie na odległość. A dzięki połączeniu radiowym WMAX uzyskano tanie połączenie na całym kontynencie, włączając w to obszary wiejskie.

Rozpoczęło się to w 1992 roku, gdy 45 narodów afrykańskich ustanowiło RASCOM (Regional African Satellite Communication Organization) aby Afryka miała swego własnego satelitę i radykalnie zmniejszyła koszty połączenia na kontynencie. Był to czas, gdy koszty połączeń telefonicznych z i do Afryki były najdroższe na świecie z powodu rocznych opłat w wysokości 500 milionów dolarów płaconym Europie za używanie satelitów takich jak Intelsat dla rozmów telefonicznych, włączając w to rozmowy wewnątrz tego samego kraju. 

niedziela, 7 lutego 2010

Zakon Rycerzy Światlości

Zakon Rycerzy Światła - ZRŚ - ZakRyŚ


Zakon Rycerzy Światła (zamiennie: Zakon Rycerzy Światłości, Wojownicy Światła) to polska filia Zakonu Wojowników Światłości z Szambali (Śambhalah), która została reaktywowana w Polsce styczniu 1983 roku. Zakon Wojowników Światłości zrzesza osoby zainteresowane naukami i praktykami Wojowników Szambali (Śambhalah) i Królestwa Światłości Śang Śung. Prawdziwe garudowe rycerstwo duchowe. W Zakonie panuje miła, przyjazna atmosfera, pełna kultura duchowa, ale także surowa dyscyplina. Pomożemy, doradzimy, wyjaśnimy, wskażemy Ci Drogę do Światła, wspomożemy duchowo w Podróży ku Oświeceniu.  

Wojownicy/Rycerze Światłości są społecznością bardziej duchowo rozwiniętych i przebudzonych Dusz rozsianych po całej planecie Ziemia, które spotykają się regularnie w grupach od dwóch razy w tygodniu, do chociaż dwóch razy na miesiąc, w dniach przed nowiem i przed pełnią Księżyca. Braterskie spotkania Rycerstwa Światłości są wolne od personalnych sporów i pełne Duchowych Myślicieli z Otwartymi Umysłami i Dobymi Sercami. W tej Przestrzeni, w której wszyscy możemy się spotykać, a czasem porównywać ze sobą nuty, jest dużo przyjaźni i zrozumienia, z naciskiem na doskonalenie duchowych sztuk walki w Służbie Przedwiecznej Światłości. To zdumiewające, jak wielu Wojowników, Kszatrijów, myślało, że jako jedyni przechodzimy przez te niesamowite, zaginające umysł, piękne, dziwne, a czasem trochę przerażające doświadczenia, gdy budzimy się i odkrywamy, że możemy coraz częściej używać naszego niebiańskiego trzeciego oka. W duchu nawiązujemy do starych tradycji Przebudzonego Rycerstwa Sił Światłości, takich jak Ścieżka Iluminatyzmu Yahya Sohravardi czy Rycerzy Światłości Ruchu Safavidów. 

Wojownicy i Rycerze Światłości


Świetliści Rycerze - Wojownicy Światłości - muszą znów powstać, walczyć i zwyciężać. W końcu wypowiedziano starożytne przysięgi, jasne dusze powracają. Ludzie szukają tego, co zostało utracone przez inwolucję świadomości związaną z duchowym upadkiem ludzkości i okresem ciemności. Najwyższy czas, aby ludzie się przebudzili, nadchodzi bowiem Wielka Burza, ostateczne starcie sił ciemności z siłami światła, oczyszczenie Ziemi z sił ciemności i mroku. Misericordia (Miłosierdzie, Współczucie) oraz Fides (Wiara) to pierwszy, początkowy stopień Zakonu Rycerzy Światła. Tylko z silną Wiarą i wielkim Współczuciem można przystępować do walki z siłami ciemności (satanistami, czarnoksiężnikami, czarnymi magami). Rycerze Światła dzielą się na klany (gotry) i chorągwie. Klan to rodzina, duchowy ród. 

Większość Wojowników Rycerstwa Światłości nauczyła się nie mówić o większości z duchowych rzeczy i zjawisk, ponieważ w otoczeniu lokalnym postrzegano ich inaczej, wykluczano ich, robiono z nich wyrzutków, a nawet nazywano ich szalonymi. W gupach rycerskich nie jesteśmy sami, wszyscy przeszliśmy przez doświadczenia, które są albo identyczne, albo bardzo podobne do przeżyć innych osób. Nie jesteśmy szalonymi, przebudzamy się i kierujemy na dobrą drogę ku Oświeceniu, ku Iluminacji Duszy. Stwarzamy przestrzeń grupową, w której możemy spotykać się w naszej okolicy przez co najmniej dwie godziny dwa razy w tygodniu (warsztaty i treningi sztuki walki) lub dwa razy w miesiącu (zwykle na jeden lub dwa dni), aby rzeczywiście mieć przestrzeń, w której możemy omawiać wszystkie rzeczy i zjawiska nie tylko z innymi, którzy nie będą nas potępiać, ale z innymi bliskimi Duszami, które faktycznie Rozumieją i odnoszą się do nas właściwie, często zapewniając przydatne i solidne sugestie oparte na osobistym doświadczeniu. 

Wychodząc z każdego spotkania czy warsztatu, czujemy, że nasza duchowa bateria została naładowana do 144%, otrzymujemy potwierdzenie za niezliczone doświadczenia i w jednej chwili głęboko związujemy się z całym „pokojem” czy salą ćwiczeń ludzi, którym nie musimy niczego wyjaśniać, aby mogli się za nimi opowiedzieć i nas rozumieć. Dzięki aspektowi społeczności, który pochodzi z samego korzystania ze spotakań i warsztatów grupowych, otrzymujemy możliwość ponownego połączenia się z naszą Rodziną Budzących Się Dusz i uzyskania Pełni Duchowej Mocy Światła w naszej osobistej energii i przestrzeni. Podejmujemy także walkę na wielu polach społecznych i cywilizacyjnych inicjatyw, zgodnych z odwiecznymi regulami Sił Jasnej Strony Mocy, Sił Światła i Prawdy. 

wtorek, 16 czerwca 2009

SEKTOFOBIA

Sektofobia i paranoja antysektowa od 1995 roku zatacza coraz szersze kręgi i szkodzi już kilku milionom ludzi w Polsce. Pseudo lewicowy rząd Leszka Millera i Krystyny Łybackiej był przykładowo bardziej morderczy dla mniejszości wyznaniowych niż tradycyjna katolicka inkwizycja! Za sekciarzy uznano wyznawców Kriszny, Sziwy, świadków Jehowy, joginów, aikidoków, karateków, a nawet ekologów i radiestetów. Ćwiczysz jogę, kung fu albo nie jesz mięsa? Łatwo możesz trafić na czarną listę groźnych sekciarzy. Szczególnie w czasie wakacji z SLD i PiS-em. Strzeż się polityków karierowiczów i p/osłów III RP. W XXI wieku ciągle jeszcze gwałcone są podstawowe prawa obywateli do wolności wyznania i  światopoglądu! 

Sektofobia


Za sekciarzy uznaje się dziś wyznawców Kriszny, świadków Jehowy, a nawet ekologów i radiestetów. Ćwiczysz jogę albo nie jesz mięsa? Łatwo możesz trafić na czarną listę niebezpiecznych sekciarzy. Szczególnie w czasie wakacji. 

Sektofobia katolicka - chorobliwe mordowanie innowierców

Latem złowroga sekta potrafi się ukryć pod każdym krzakiem. Może się zaczaić w harcerskim namiocie, w szkole pełnej kolonistów, nawet na drodze do Częstochowy. Tak twierdzą ci, którzy od lat walczą w Polsce z sektami. Problem w tym, że za sekciarzy uznaje się dziś wyznawców Kriszny, świadków Jehowy, a nawet ekologów, tarocistów i radiestetów.

Minister spraw wewnętrznych Ludwik Dorn ogłosił program "Bezpieczne wakacje", w ramach którego patrole policyjne wzmocnione przez żandarmerię wojskową już od końca czerwca zajmują się "monitoringiem aktywności sekt". Policjantów wspiera lokalna władza, a we Wrocławiu jeszcze lokalna straż miejska i dominikanie. Ogólnopolski Komitet Obrony przed Sektami do końca wakacji rozrzuci w Polsce 50 tysięcy ulotek o tym, jak ustrzec się przed sektą i gdzie szukać pomocy.

- Jeśli nie zaczniemy faktycznie walczyć z sektami, czeka nas Armagedon - zapewnia Ryszard Nowak, były poseł Unii Pracy, obecnie szef Komitetu. - Sekty to w Polsce prawdziwa zaraza. Potrafią dotrzeć wszędzie. Zjawiają się nawet na pielgrzymkach, choć brzmi to jak science fiction.