niedziela, 19 czerwca 2016

Wielki Bój - prawdziwe chrześcijaństwo

WIELKI BÓJ - Prawdziwa Historia Chrześcijaństwa 


Mistyka chrześcijańska i jej historia to gnoza, hezychazm, albigensi i waldensi. Mistyczka Ellen Gould White przystępnie pokazuje dlaczego papieska religia rzymska stała się odstępczą od chrześcijaństwa herezją i jak sam Szatan Zły stał się jej twórcą oraz przywódcą.

Słowo o Autorce: Ellen Gould White. Z domu nazywana Harmon - ur. 26 listopada 1827 w Gorham, w stanie Maine – zm. 16 lipca 1915 w Elmshaven, w stanie Kalifornia - mistyczka, prorokini i wizjonerka amerykańska, jedna z założycieli Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego. Jej rodzice Robert i Eunice Harmon należeli do Episkopalnego Kościoła Metodystów, z którego zostali wyłączeni w 1843 roku ze względu na ich wiarę w powtórne przyjście Jezusa Chrystusa. Była wegetarianką i czynną propagatorką wegetarianizmu. Napisała 66 książek o tematyce chrześcijańskiej. 

Ellen Gould White z domu Harmon

Okres duchowej ciemności


W Drugim Liście do Tesaloniczan apostoł Paweł przepowiedział wielkie odstępstwo, które będzie rezultatem stworzenia systemu władzy papieskiej. Stwierdził on, że dzień Pański nie nadejdzie, „zanim nie przyjdzie odstępstwo i nie objawi się człowiek niegodziwości, syn zatracenia, przeciwnik, który wynosi się ponad wszystko, co się zwie Bogiem lub jest przedmiotem boskiej czci, a nawet zasiądzie w świątyni Bożej, podając się za Boga" (2 Tes. 2.3.4). Dalej zaś napomina swych braci: „Albowiem tajemna moc nieprawości już działa" (2 Tes. 2,7). Już wtedy apostoł był świadomy tego, że do Kościoła wkradają się błędy przygotowujące drogę zapowiedzianemu odstępstwu. 

Tajemnica nieprawości stopniowo wykonywała swe zwodnicze i bluźniercze dzieło — najpierw skrycie i w milczeniu, później, kiedy zdobyła panowanie nad umysłami ludzkimi, już otwarcie. Prawie niepostrzeżenie wkradły się do Kościoła chrześcijańskiego pogańskie zwyczaje. Atmosfera ustępstwa zanikała w czasie prześladowania Kościoła przez pogaństwo. Ale gdy prześladowania się skończyły, a chrześcijaństwo wkroczyło na dwory i pałace królów, zamieniono pokorną prostotę Chrystusa i Jego apostołów na okazałość i pychę pogańskich kapłanów i władców, w miejsce zaś wymagań Bożych postawiono nauki i tradycje ludzkie. Z chwilą kiedy w IV w. nawrócił się rzekomo Konstantyn Wielki cesarz rzymski, bałwochwalstwo pod płaszczykiem sprawiedliwości zaczęło szybko przenikać do Kościoła. Pogaństwo, niby zwyciężone, było w rzeczywistości zwycięzcą - jego duch opanował Kościół. Nauki, ceremonie, zwyczaje i zabobony pogańskie zmieszały się z doktryną i kultem rzekomych wyznawców Chrystusa. 

Jako wynik kompromisu chrześcijaństwa z pogaństwem pojawił się przepowiedziany w proroctwie „człowiek grzechu, sprzeciwiający się Bogu i wynoszący się ponad Niego". Gigantyczny system fałszywej religii jest mistrzowskim arcydziełem szatana rezultatem jego wysiłków zmierzających do objęcia władzy nad światem, by rządzić nim według swojej woli. 

Szatan już raz starał się zawrzeć ugodę z Chrystusem. Przyszedł do Syna Bożego, kiedy Ten przebywał na puszczy, i pokazując Mu wszystkie królestwa świata oraz całą ich wspaniałość, zaproponował żeby Chrystus mu się pokłonił, uznając tym samym jego potęgę, a wtedy on ofiaruje Mu cały świat. Chrystus zgromił zarozumialstwo kusiciela i zmusił go do odejścia. Ale gdy z ta sama pokusa zbliżyły szatan do ludzi, odniósł wielki sukces. Kościół, aby zapewnić sobie ziemskie korzyści i światową sławę, szukał poparcia i przyjaźni u możnych tego świata. Odrzuciwszy zaś Chrystusa - musieli ulec przedstawicielowi księcia ciemności - biskupowi Rzymu. 


Oto jedna z głównych nauk Kościoła rzymskiego głosi, że papież jest widzialną głową powszechnego Kościoła chrześcijańskiego, najwyższym autorytetem dla biskupów, duchownych i wyznawców na całym świecie. Co więcej, papieżowi nadano tytuł boski. Nazwano go "Pan nasz Papież" (Dominus noster papa) i uznano za nieomylnego. On z kolei żąda, aby mu wszyscy oddali cześć. Papiestwo żąda tego, czego szatan żądał od Chrystusa kusząc Go na pustyni, a wielkie rzesze ludzi są rzeczywiście gotowe tę cześć mu oddać. 

Jednak wyznawcy Chrystusa, którzy mają w swych sercach bojaźń Boga i poważają Jego wolę, dadzą taką samą odpowiedź na zwodnicze żądanie, jaką dał Chrystus: „Panu Bogu swemu pokłon oddawać i tylko jemu będziesz służył" (Łuk. 4,8). W Słowie Bożym nie występuje ani jedna wzmianka o tym, że Bóg ustanowił kogokolwiek prócz Chrystusa głową Kościoła. Doktryna o supremacji papieskiej jest przeciwna naukom Pisma Świętego. Papież nie ma władzy nad Kościołem Chrystusowym, chyba że na drodze uzurpacji. 

Rzym oskarżył protestantów o herezję i odstępstwo i wykluczył ich z Kościoła. Oskarżenia te jednak dotyczyły raczej jego samego, to on właśnie był tym, który porzucił sztandar Chrystusa i odszedł od „wiary, która raz na zawsze została przekazana świętym" (Judy 3). 

Szatan dobrze wiedział, że Pismo Święte pomoże ludziom rozpoznać jego kłamstwa i sprzeciwić się jego mocy. Sam Zbawiciel świata posłużył się Słowem Bożym w czasie kuszenia. Przy każdym ataku Chrystus bronił się tarczą wiecznej Prawdy mówiąc: „Napisano". Wszystkim twierdzeniom wroga przeciwstawiał mądrość i moc Słowa. Aby uzyskać władzę nad człowiekiem i utwierdzić swój autorytet, szatan musiał utrzymać ludzi w nieznajomości Pisma świętego. Biblia wywyższa Boga, a śmiertelnemu człowiekowi wskazuje właściwą jemu pozycję, toteż jej święte prawdy musiały być zachowane w tajemnicy. Kościół przyjął ten plan. Przez wiele stuleci rozpowszechnianie Biblii było zabronione. Nie wolno było jej czytać ani mieć w domu. Pozbawieni skrupułów księża interpretowali prawdy biblijne tak, aby usprawiedliwiały ich postępowanie. W takich okolicznościach uznano powszechnie papieża za zastępcę Boga na ziemi, obdarzonego władzą nad kościołem i państwem. 

Ponieważ Biblia - jedyne źródło wykrycia błędu, była niedostępna, szatan działa według swego upodobania. Proroctwo mówi, że odstępca "będzie zamyślał odmienić czasy i zakon" (Pan, 7,25). I faktycznie nie zaniedbał tego. Kościół bowiem poważył się usunąć drugie przykazanie Boże, lecz aby utrzymać pierwotną liczbę przykazań, rozdzielił dziesiąte na dwa odrębne przykazania. Było to wyrazem ustępstwa na rzecz nawróconych pogan. Niedawno jeszcze byli oni bałwochwalcami; żeby nie uprawiali kultu, pogańskich bożków, dano im możliwość czcić obrazy i relikwie, a uchwały soboru umocniły ostatecznie ten nowy, chrześcijański system bałwochwalstwa. 

Ustępstwo wobec pogaństwa otworzyło drogę dalszemu znieważaniu autorytetu Niebios. Poprzez niezbożnych przywódców religijnych szatan naruszył także czwarte przykazanie, usunął biblijną sobotę, dzień, który Bóg błogosławił i poświęcił (por, l Mojż. 2,2.3), a na jego miejsce ustanowił święto obchodzone przez pogan - czcigodny ,,dzień słońca". Tej zmiany nie dokonano nagle. W pierwszych wiekach wszyscy chrześcijanie święcili sobotę. Gorliwie bronili czci Boga, a ponieważ wierzyli, że prawo jest niezmienne, stali na straży świętości jego przykazań. Szatan jednak chytrze działał przez swych przedstawicieli, aby osiągnąć zamierzony cel. Chciał uwagę ludu skierować na niedzielę, uczyniono więc ją świętym na cześć zmartwychwstania Chrystusa i w dzień ten zaczęto odprawiać nabożeństwa. Choć sobotę traktowano już tylko jako dzień odpoczynku, była ona jednak dalej przestrzegana. 

Ażeby urzeczywistnić zamierzone dzieło, szatan jeszcze przed pierwszym przyjściem Chrystusa skłonił Żydów do obciążenia soboty najbardziej rygorystycznymi przepisami i wymaganiami tak trudnymi, że święcenie jej czyniły nieznośnym ciężarem. Korzystając z tych okoliczności przedstawił sobotę jako postanowienie żydowskie. Natomiast dla chrześcijan niedziela była dniem ogólnej radości. Chcąc więc pobudzić ich do nienawiści względem wszystkiego co żydowskie, przekształcił sobotę w dzień postu, smutku i utrapienia. 

W pierwszej połowie czwartego stulecia cesarz Konstantyn wydał dekret obowiązujący w całym Cesarstwie Rzymskim, na mocy którego niedziela stała się powszechnym świętem. Pogańscy obywatele czcili ten dzień jako „dzień słońca", chrześcijanie zaś jako dzień zmartwychwstania Pańskiego. Aby uniknąć konfliktów cesarz postanowił oba te sprzeczne pojęcia chrześcijan i pogan połączyć w jedno. Wspierali go w tym również przywódcy Kościoła; opanowani pychą i żądzą władzy spodziewali się, że w ten sposób ułatwią poganom przyjęcie chrześcijaństwa, a jeżeli i chrześcijanie i poganie święcić będą jeden i ten sam dzień, wzrośnie potęga i wspaniałość Kościoła. Wielu pobożnych chrześcijan poczęło z biegiem czasu przyznawać niedzieli pewien stopień świętości, ale nadal święcono dzień Pański - sobotę - zgodnie z czwartym przykazaniem. 

Na tym jednak zwodziciel nie skończył swego dzieła. Postanowił opanować chrześcijaństwo przy pomocy swego zarządcy, wyniosłego papieża, uważającego się za zastępcę Chrystusa. Swój cel osiągnął poprzez połowicznie nawróconych pogan oraz żądnych godności prałatów i duchownych miłujących w istocie rzeczy ten świat. Od czasu do czasu zwoływano synody i sobory, na które przybywali dostojnicy Kościoła z różnych stron świata. Na każdym z takich zgromadzeń obniżano ważność dnia Pańskiego, a wywyższano niedzielę. W końcu pogańskie święto uznano za Boże, a biblijną sobotę za pozostałość żydostwa, tych zaś, którzy sobotę święcili, poczęto prześladować i wyklinać. 

Wielki odstępca wywyższył się „ponad wszystko, co się zwie Bogiem lub jest przedmiotem boskiej czci" (2 Tes. 2,4). Ośmielił się zmienić w prawie Bożym to przykazanie, które niezawodnie wskazuje ludziom na prawdziwego i żyjącego Boga. W czwartym przykazaniu Bóg objawiony jest „jako Stwórca nieba i ziemi" i tym różni się On od fałszywych bogów. Siódmy dzień tygodnia został poświęcony na pamiątkę stworzenia, jako dzień odpoczynku dla ludzi. Sobota została ustanowiona po to, aby ustawicznie przypominać, że Bóg jest żyjącym Stwórcą, źródłem życia i obiektem czci. Szatan, usiłując skłonić ludzi do niewierności względem Boga i do nieposłuszeństwa prawu Bożemu, skierował swe ataki właśnie na przykazanie, które ukazuje Boga jako Stwórcę. 

Protestanci również uważają, że zmartwychwstanie Chrystusa w niedzielę uczyniło ten dzień chrześcijańskim sabatem, Pismo Święte jednak nie daje na to żadnych dowodów. Przecież ani Chrystus ani Jego uczniowie nie przypisywali niedzieli żadnego wyjątkowego znaczenia. Święcenie niedzieli według ustawy chrześcijańskiej ma swoje źródło we wspomnianej „tajemnicy nieprawości" (2 Tes. 2,7), która rozpoczęła swe dzieło już za czasów ap. Pawła. Gdzie i kiedy ustanowił Bóg papiestwo? Na jakiej podstawie nastąpiła zmiana, dla której nie ma poparcia w Piśmie Świętym? 

W szóstym stuleciu papiestwo stało się już niezachwianą potęgą. Stolicę tej mocy wzniesiono w cesarskim mieście, a biskup rzymski uznany został za głowę Kościoła. Pogaństwo ustąpiło miejsca papiestwu. Smok dał bestii władzę, „silę swoją i tron swój, i wielką moc" (Obj. 13,2). Rozpoczęło się 1260 lat ucisku papieskiego, przepowiedzianego w proroctwach Daniela i Objawienia (por. Dań. 7, 25; Obj. 13,5-7). Chrześcijanie musieli wybierać pomiędzy wyrzeczeniem się prawdziwej wiary i przyjęciem kultu papieskiego i papieskich zwyczajów a życiem w więzieniach, torturami, stosem lub śmiercią pod siekierą kata. Wypełniły się słowa Chrystusa: „A będą was wydawać i rodzice i bracia i krewni i przyjaciele, i zabijać niektórych z was, i będziecie znienawidzeni., przez wszystkich dla imienia mego" (Łuk. 21,16.17). Znowu rozpoczęły się prześladowania, prowadzone z jeszcze większą gwałtownością niż dawniej, a świat stał się ogromnym polem walki. Przez wiele stuleci prawdziwy Kościół Boży znajdował schronienie w odosobnieniu i ukryciu. Prorok mówi: "I uciekła niewiasta na pustynie, gdzie ma miejsce przygotowane przez Boga, aby ją tam żywiono przez tysiąc dwieście sześćdziesiąt dni" (Obj. 12,6).  

Zdobycie panowania przez Kościół rzymski było początkiem ciemnego średniowiecza. Im większa była moc tego Kościoła, tym większa nastawała w świecie ciemność. W miejsce Chrystusa, za prawdziwą opokę uznano papieża. Zamiast wierzyć w przebaczenie grzechów i zbawienie w Synu Bożym, lud wpatrywał się w papieża i ustanowionych przez niego biskupów i kapłanów. Uczono, że papież jest ich ziemskim pośrednikiem i nikt nie może zbliżyć się do Boga bez jego pomocy, a także, że papież stoi na miejscu Boga i dlatego należy mu się bezwzględne posłuszeństwo. Uchylanie się od wymagań papieża było wystarczającym powodem wymierzania winnym najsroższych kar fizycznych i duchowych. W ten sposób umysły ludzi odwrócone zostały od Boga i skierowane na ludzi błądzących, omylnych i okrutnych, a właściwie na samego księcia ciemności, który przez nich sprawował władzę. Grzech przybrał szatę świętości. Gdy usunięto Pismo Święte, a człowiek stał się jedynym autorytetem, nastał czas fałszu, zwiedzenia i niesprawiedliwości. W wywyższeniu praw ludzkich i tradycji objawił się upadek i zepsucie jako wynik odrzucenia prawa Bożego. 

Były to dni niebezpieczeństwa dla Kościoła Bożego. Prawdziwych chrześcijan, dzierżących wysoko sztandar Chrystusa, było niewielu. Choć Prawda miała swych nielicznych obrońców, zdawało się, że błąd i bałwochwalstwo całkowicie zapanowały, a prawdziwa religia została wytępiona. Zapomniano o ewangelii, rosła liczba rozmaitych praktyk religijnych, ludzi zaś gnębiono ciężkimi i surowymi karami. 

Uczono nie tylko tego, że papież jest pośrednikiem między Bogiem a ludźmi, ale też że przez własne uczynki mogą dostąpić zbawienia. Dalekie pielgrzymki, akty pokuty, kult relikwii, wznoszenie ołtarzy, kościołów, grobów świętych, składanie wielkich danin na rzecz Kościoła - te i wiele innych rzeczy ustanowiono dla ułagodzenia gniewu Bożego i zapewnienia sobie łask nieba, tak jak gdyby Boga - na wzór człowieka - można było przebłagać darami i praktykami pokutnymi. 

Mimo iż wśród przywódców Kościoła rzymskiego panoszyły się grzechy i zbrodnie, wpływ jego stale wzrastał. Mniej więcej z końcem ósmego wieku zwolennicy papiestwa starali się udowodnić, że biskupi rzymscy już w pierwszych wiekach istnienia Kościoła posiadali taką samą władzę, jaką teraz sobie przypisują. Aby udowodnić te pretensje, należało posłużyć się środkiem, który by posiadał rangę autorytetu; o to postarał się ojciec kłamstwa. Mnisi fałszowali stare rękopisy, odkrywano nieznane dotąd uchwały soborów kościelnych., które poświadczały panowanie papieża od najwcześniejszych czasów. Kościół, odrzuciwszy Prawdę, chętnie korzystał z tych fałszerstw. 

W owym czasie, gdy błędne nauki hamowały rozwój Dzieła Bożego, mała liczba wiernych, budujących na prawdziwym fundamencie wiary, była prześladowana. Podobnie jak budowniczowie na murach Jerozolimy za dni Nehemiasza, tak i wówczas niektórzy byli. gotowi powiedzieć: „Zwątlała siła tragarza, a gruzu wiele, nie zdołamy sami odbudować muru" (Neh. 4,10). Zmęczeni prześladowaniami i stałą walką z fałszem, niesprawiedliwością i trudnościami, jakie jedynie szatan mógł wymyślić, aby powstrzymać rozwój Dzieła Bożego, niektórzy, dotychczas jeszcze wierni, zniechęcali się, a dla zapewnienia sobie spokoju, ochrony dóbr i życia, odwracali się od prawdziwego fundamentu. Ale inni, nieustraszeni, śmiało mówili: „Nie bójcie się ich! Pana, wielkiego i strasznego, wspomnijcie" (Neh. 4,14). Pracowali dalej, a każdy „miał miecz przypasany do boku i tak budował" (Neh. 4,18) - „miecz Ducha, którym jest Słowo Boże" (Efez. 6,17). 


SZATAN - Wróg Boga


Nieprzyjaciółmi Boga kieruje zawsze duch nienawiści i sprzeciwu wobec Jego Prawdy. Jednak od sług Bożych wymaga się takiej czujności i wierności, jak dawniej. Słowa, które Chrystus skierował do pierwszych swych uczniów, odnoszą się do wszystkich Jego naśladowców aż do końca czasu: „To, co wam mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie!" (Mar. 13,37). 

Ciemność stawała się coraz większa. Kult obrazów był coraz bardziej powszechny, panowały najbardziej absurdalne i bałwochwalcze zwyczaje. Przed obrazami paliły się świece, a do postaci na nich przedstawionych modlono się. Zabobony do tego stopnia opanowały umysły ludzkie, iż wydawało się, że człowiek stracił rozsądek. Zmysłowi i zepsuci kapłani oraz biskupi stali się miłośnikami grzesznych przyjemności. Ludzie biorąc ich za przykład, pogrążali się w zacofaniu duchowym i grzechu. 

Dalszy krok w papieskich uzurpacjach uczyniono w jedenastym stuleciu, kiedy papież Grzegorz VII ogłosił nieomylność Kościoła rzymskiego. Między innymi dowodzi, że Kościół nigdy jeszcze nie zbłądził i nigdy -zgodnie z Pismem Świętym - zbłądzić nie może. Biblia jednak nie popierała tych twierdzeń papieża. Dumny kapłan rościł sobie prawo do ustanawiania i zrzucania z tronu władców, do nieomylności i unieważniania wszelkich Bożych i ludzkich postanowień, podczas gdy nikt nie mógł anulować zarządzeń wydanych przez niego. 

Tyrański charakter Grzegorza VII ujawnił się jaskrawo w postępowaniu z cesarzem niemieckim, Henrykiem IV. Cesarz odważył się przeciwstawić władzy papieskiej; w odpowiedzi papież rzucił na niego klątwę kościelną i ogłosił detronizację cesarza. Henryk IV przerażony niewiernością i groźbami podwładnych mu książąt, których nakaz papieski zwolnił od przysięgi i zachęcił do buntu, zrozumiał, że pogodzenie się z Rzymem jest jedynym ratunkiem. W towarzystwie żony i wiernych sług przekroczył w zimie Alpy, żeby ukorzyć się przed papieżem. Gdy przybył do zamku w Canossie, w którym przebywał Grzegorz VII, zaprowadzono go bez orszaku przybocznego na podwórze, gdzie na ostrym mrozie, z odkrytą głową i boso, w pokutniczym odzieniu, czekał na pozwolenie zobaczenia się z papieżem. Dopiero po trzech dniach modlitwy i postu był doprowadzony do niego i mógł prosić o wybaczenie. Grzegorz VII udzielił mu swego przebaczenia, lecz pod warunkiem, że Henryk jedynie za przyzwoleniem papieskim obejmie tron i będzie sprawował władzę cesarską. Rozzuchwalony zwycięstwem papież, chełpił się odtąd, że do jego obowiązków należy upokarzanie monarchów. 

Jakże jaskrawa jest różnica między wyniosłą i bezwzględną postawą tego arcykapłana a pokorą i łagodnością Chrystusa, który puka do drzwi serca i prosi o wstęp, by móc dać przebaczenie i pokój, i który nauczał uczniów: „I ktokolwiek by chciał być między wami pierwszy, niech będzie sługą waszym" (Mat. 20,27). 

Następne stulecia były świadkami dalszego mnożenia się błędnych nauk wychodzących z Rzymu. Jeszcze przed powstaniem papiestwa nauki pogańskich filozofów wywierały duży wpływ na Kościół. Liczni chrześcijanie, pozornie nawróceni, nie tylko sami trwali w zasadach filozofii pogańskiej, ale narzucali je innym, aby wzmocnić swe wpływy. W ten sposób do religii chrześcijańskiej wtargnęły poważne błędy. Dominującym błędem była wiara w nieśmiertelność duszy ludzkiej i jej życie po śmierci. W następstwie powstała nauka o wiecznych mękach piekielnych. Nauki te stanowiły fundament, na którym Rzym budował dalsze dogmaty, jak wstawiennictwo świętych i kult Marii. Było to przygotowaniem drogi dla dalszych doktrynalnych wymysłów, z których jednym, pogańskiego pochodzenia, jest nauka o czyśćcu, mająca na celu zastraszenie małowiernych i zabobonnych. Nauka ta głosi istnienie miejsca mąk, gdzie dusze nie zasługujących na wieczne potępienie odbywają pokutę za swe grzechy i skąd mogą być wzięte do nieba, gdy zostaną uwolnione od wszelkiego zła. 

Inny jeszcze wymysł pozwolił Rzymowi wykorzystywać bojaźń i grzechy swych poddanych. Była nim nauka odpustach. Wszystkim, którzy wzięliby udział w wojnach papieskich prowadzonych w celu rozszerzenia jego świeckiej władzy, bądź ukarania nieprzyjaciół czy zniszczenia tych, którzy odważyli się odmówić Rzymowi duchowego zwierzchnictwa, zapewniono całkowite odpuszczenie grzechów przeszłych, obecnych i przyszłych oraz wszelkich kar i mąk, zasłużonych za popełnione przestępstwa. Uczono też, że można uwolnić się od grzechów a także wybawić dusze zmarłych przyjaciół również przez ofiarowanie pieniędzy na Kościół. Dzięki tym naukom Rzym napełnił swe skarbce, z których mógł czerpać na wystawne, beztroskie i dostatnie życie rzekomych następców Tego, który nie miał nawet gdzie głowy schronić. 

Biblijną Wieczerzę Pańską zastąpiono bałwochwalczą ofiarą mszy świętej. Kapłani podczas tej bezsensownej komedii udawali, że dokonują przemiany zwykłego chleba i wina na rzeczywiste ciało i krew Chrystusa i z bluźnierczym przekonaniem twierdzili, że mają moc „tworzenia" Boga, Twórcy wszechrzeczy. Pod groźbą śmierci żądano od wyznawców uznania tych heretyckich nauk obrażających Boga, a tych, którzy się im sprzeciwiali masowo palono na stosach (por. kardynał Wiseman, „The Real Presence of the Body and Jesus Christ in the Blessed Eucharist, Proved From the Scripture" VIII, 3,26). 

W trzynastym wieku wprowadzono inkwizycję, najstraszliwsze narzędzie papiestwa. Sam książę ciemności współdziałał z przywódcami hierarchii papieskiej. W czasie tajemnych posiedzeń tej instytucji szatan i jego aniołowie sprawowali władzę nad umysłami złych ludzi. Na posiedzeniach tych znajdował się wszakże również anioł Boży, spisując ponure sprawozdanie o ich uczynkach, niegodziwych wyrokach, jak również historię wstrząsających tortur i morderstw. „Wielki Babilon" pijany był "krwią świętych". Miliony ciał męczenników wołały do Boga o pomstę nad tą odstępczą mocą. 

Papiestwo stało się tyranem świata. Cesarze i królowie poddawali się bezwolnie rozporządzeniom rzymskich biskupów. Zdawało się, że w mocy Rzymu spoczywa doczesny i wieczny los ludzkości. Przez długie stulecia wszędzie z uległością przyjmowano nauki Rzymu, wypełniane ze czcią wszelkie ceremonie, obchodzono nakazane przez Rzym święta. Poważano i wspierano duchowieństwo. Kościół rzymski doszedł do szczytu potęgi, czci i wspaniałości. 

Ale „południe papiestwa było północą dla świata" (J.A. Wylie, The History of Protestantism, ks. l, rozdz. 4). Pismo Święte było nieznane nie tylko ludowi, ale i kapłanom. Podobnie jak kiedyś faryzeusze, przywódcy papiescy nienawidzili światła, które by mogło im ukazać ich grzechy. Odrzuciwszy miarę sprawiedliwości Bożej  - prawo Boże - papiestwo wykorzystywało swoją potęgę, a niesprawiedliwe praktyki mnożyły się bez ograniczeń. Zapanowały oszustwo, chciwość i rozwiązłość. Nie cofano się przed zbrodnią, żeby tylko zdobyć zaszczyt czy stanowisko. Pałace papieży i prałatów, były miejscem najpodlejszej rozpusty. Niektórzy papieże byli winni zbrodni, które wstrząsały sumieniami nawet władców świeckich, tak że ci nieraz sami starali się usunąć z urzędu dygnitarzy Kościoła jako postacie zbyt nikczemne, by je tolerować. Przez całe wieki Europa nie uczyniła żadnych postępów w wiedzy, w sztuce, ani w cywilizacji. Tępota moralna i umysłowa opanowała całe chrześcijaństwo. 

Stan świata pod panowaniem rzymskiej potęgi przedstawiał jaskrawe wypełnienie proroctw Ozeasza: „Lud mój ginie, gdyż brak mu poznania; ponieważ ty odrzuciłeś poznanie, i Ja ciebie odrzucę, abyś mi nie był kapłanem, a ponieważ zapomniałeś o zakonie swojego Boga, Ja też zapomnę o twoich dzieciach" (Ozeasz 4,6); „...nie ma w kraju ani wierności, ani miłości, ani poznania Boga. Jest natomiast krzywoprzysięstwo, kłamstwo, zabójstwo, kradzież, cudzołóstwo, rabunek, morderstwa idą za morderstwami" (Ozeasz 4,1.2). Takie były skutki odrzucenia Słowa Bożego. 

Chrystus cierpi z ich powodu. Jakże to — pytają — Bóg sprawiedliwy i miłosierny, którego moc nie zna granic, może tolerować taką niesprawiedliwość? Jest to pytanie nie na miejscu. Bóg dał nam dostatecznie wiele dowodów swej miłości i nie wolno nam wątpić w Jego dobroć tylko dlatego, że nie możemy zrozumieć Jego drogi. Chrystus przewidział, że uczniowie będą wątpić w dniach doświadczenia i ciemności, toteż powiedział im: „Nie jest sługa większy od pana swego. Jeśli mnie prześladowali i was prześladować będą" (Jan, 15,20). Jesus cierpiał za nas więcej, niż którykolwiek z Jego. naśladowców mógłby znieść. Kto powołany jest, aby cierpieć umrzeć męczeńską śmiercią postępuje tylko śladami Syna Bożego. „Pan nie zwleka z dotrzymaniem obietnicy" (2 Piotra 3,9). Nie opuszcza ani nie zaniedbuje swoich dzieci, ale pozwala grzesznym objawić ich prawdziwy charakter, aby nikt, kto chce czynić wolę Bożą, nie był przez nich zwiedziony. Dopuszcza, by sprawiedliwi przechodzili ogień doświadczeń, który ich oczyszcza, aby własnym przykładem przekonali innych o prawdziwości swej wiary i pobożności, by ich wierność w pielgrzymowaniu osądziła grzesznych i niewierzących. 

Bóg przyzwala, żeby ludziom złym powodziło się dobrze, aby objawili swą wrogość wobec Niego, a kiedy już dopełni się miara ich nieprawości, aby wszyscy mogli się przekonać, że Pan jest łaskawy i sprawiedliwy, gdy skarżę ich na wieczną zagładę. Zbliża się dzień pomsty, a wówczas wszyscy przestępujący zakon Boży i uciskający sprawiedliwych otrzymają zapłatę za swe czynów takim stopniu, jak gdyby dopuścili się ich na osobie Chrystusa. 

Jest pewna ważna kwestia, na którą kościoły w naszych czasach powinny zwrócić uwagę. Ap. Paweł mówi, że „wszyscy, którzy chcą żyć pobożnie w Chrystusie Jezusie, prześladowanie znosić będą" (2 Tym. 3,12). Dlaczego więc nie ma obecnie prześladowań? Jedyną odpowiedzią jest ta, że wiele kościołów dostosowało się do świeckich wzorców postępowania i nie wzbudzają żadnych sprzeciwów. Rzeczywiście, religia współczesnych kościołów nie ma czystego i świętego charakteru, którym odznaczała się wiara chrześcijańska za dni Chrystusa i apostołów. Ponieważ wielkie prawdy Słowa Bożego traktuje się obojętnie i tak mało jest w kościele prawdziwej pobożności, rzekome chrześcijaństwo cieszy się uznaniem świata. Jednak gdy nastanie odrodzenie wiary i mocy na wzór wczesnego chrześcijaństwa, obudzi się duch nienawiści, a stosy prześladowania zapłoną na nowo.

Źródło:

WIELKI BÓJ – Ellen Gould White: Rozdział III

Wykorzystano tłumaczenie "Wielkiego boju" wydanego przez Chrześcijański Instytut Wydawniczy "Znaki Czasu". Wydawnictwo to jest właścicielem tego tłumaczenia i można w nim zakupić całą publikację.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz